Ile razy można ostrzyć narty?

Pewnie wielu z Was zastanawiało się kiedyś ile razy można naostrzyć narty nim te się zużyją? Czy może lepiej ostrzyć rzadziej, żeby narty dłużej żyły…? Ile krawędzi znika podczas ostrzenia?

Przeszukiwaliśmy ostatnio sieć w celu sprawdzenia co „Google” twierdzą na ten temat, ale jednej konkretnej odpowiedzi nie znaleźliśmy bo wszystko zaczyna się od: „Zależy od…” albo też odpowiedzi były zupełnie nietrafione…

W związku z tym chcielibyśmy w tym artykule wyjaśnić te zależności na podstawie liczb…

Krawędź nowej narty bądź deski snowboardowej ma grubość około 2 milimetrów (raczej nie mniej). Mówimy tutaj o nartach sklepowych, nie komórkowych – te to inna bajka. Ręczne ostrzenie krawędzi zużywa 0.1 mm – oczywiście nie da się tego tak dokładnie określić. Można to jednak sprawdzić przy po wielokrotnym ostrzeniu tej samej krawędzi i wyliczeniu średniej… Wynik jest więc prosty nożna założyć, że narta wytrzyma nam około 20 ostrzeń krawędzi…

W nawiązaniu do artykułu o tym jak sprawdzić czy nasze narty są ostre w którym to wspominaliśmy o tym, że narty przy jeździe rekreacyjnej powinno się ostrzyć raz na 7 dni jazdy. Teraz ponownie odpowiedzcie sobie na pytanie ile dni w roku jeździcie? 20? 30? Czy może jesteście bardzo aktywnymi amatorami sportów zimowych. Zakładając, ze wasze narty będą ostre narty cały czas to wychodzi 3-4 ostrzenia w roku czyli narty mają żywotność  od 4 do 6 lat… J W obecnych czasach mało kto jeździ na tych samych nartach przez ponad 5 lat…

A to wszystko zakłada, że sprzęt serwisowany jest systematycznie.

A jak to wygląda w przypadku serwisu maszynowego?
To zależy…. J

Zależy od maszyny  i serwismana ją obsługującej.  Stereotyp głosi, że maszyny zużywają dwa razy więcej krawędzi przy ostrzeniu niż przy ostrzeniu ręcznym. Tak jest, ale w przypadku kiedy w przypadku maszyn przemysłowych (które hurtowo przerabiają sprzęt)te maszyny mają jedno ustawienie dla każdej włożonej do nich pary w związku z tym muszą ścinać więcej, aby każda krawędź ostatecznie była naostrzona,  lub starych zużytych maszyn. Jak podkreślaliśmy w innym artykule najnowsze maszyny są coraz bardziej precyzyjne i dzięki ustawieniu dla konkretnych nie ma już aż takiej różnicy w zużyciu krawędzi podczas ostrzenia. 

Gdybyście mieli jakieś pytania zapraszamy poniżej lub na maila serwis@serwisnart.com

Jak przygotowujemy narty…

Jakość oferowanych w serwisie usług jest dla nas najwyższym priorytetem. W przypadku serwisu ręcznego można osiągnąć ją tylko dwoma sposobami:

Po pierwsze: korzystamy z najlepszego dostępnego na rynku sprzętu do obróbki nart i desek. Do ostrzenia krawędzi wykorzystujemy pilniki szwajcarskiej marki Vallorbe oraz norweskiej Swix, pilniki diamentowe oraz specjalnie kamienie szlifierskie i ceramiczne, których zadaniem jest utwardzenie krawędzi. Efektem końcowym ich zastosowania jest maksymalne przedłużenie wytrzymałości krawędzi.  

Przygotowanie ślizgu natomiast odbywa sie wieloetapowo, poprzez kilkukrotne cyklinowanie, czyszczenie oraz smarowanie. Na życzenie klienta używamy specjalnych smarów przeznaczonych do konkretnych warunków atmosferycznych i śniegowych. Jeśli klient przekaże informacje o planowanym wyjeździe w dane miejsce (np. tygodniowy wyjazd na lodowiec w Austrii), my sprawdzamy prognozy pogody i informacje ze stoku dla tego miejsca i odpowiednio przygotowujemy ślizgi. 

Po drugie: własne doświadczenie. Nie ma cenniejszej lekcji, niż jazda na przygotowanych przez siebie nartach. Na początku uczyliśmy się co poszło nie tak, po to, by za drugim razem nie popełnić podobnego błędu. Tak osiągnęliśmy optymalny poziom przygotowania sprzętu, a przyznać trzeba, że nie łatwo sprostać naszym oczekiwaniom.

Serwis maszynowy vs ręczny

Być może część z Was już zastanawiała się nad pytaniem: Co jest lepsze dla nart?

Jak w wielu sytuacjach – w tej także – odpowiedzi na to pytanie nie da się udzielić jednoznacznie. Obydwa rozwiązania serwisu mają swoje wady i zalety. Mamy nadzieję, że poniższy artykuł rozwieje wasze wątpliwości i pomoże wybrać odpowiednie dla Was rozwiązanie.

Przez ostatnie lata produkowane urządzenia do ostrzenia krawędzi poddawane były licznym innowacjom. Maszyny te stały się bardziej precyzyjne i nie uszkadzają (już) krawędzi. Niestety nie wszystkie serwisy narciarskie korzystają z takiego sprzętu. W bardzo wielu, w których nie inwestuje się w nowoczesne wyposażenie, są ciągle maszyny starszego typu, bądź te stosunkowo tanie. Wielokrotnie docierały do nas narty, w których krawędź jest zdarta nierówno – skrajnych przypadkach różnica między czubkiem, a środkiem narty wynosiła prawie 2 mm. Nie trzeba tłumaczyć, że takiej krawędzi nie zostało wiele żywotności. Przy takiej grubości pozostało jedno ostrzenie lub uderzenie w kamień/lód by krawędź się trwale wyszczerbiła. Takie narty należy już raczej spisać na straty.  

Ogólnie rzecz ujmując – obróbka maszynowa jest bardziej prozaiczna (o przygotowaniu nart świadczy jakość maszyny, a nie zdolności serwisanta) i ekonomiczna czasowo (czas przygotowania nart jest nieporównywalnie krótszy niż przy obróbce ręcznej). Maszyny nie radzą sobie jednak dobrze z wgnieceniami krawędzi. Przy obróbce ręcznej do takich miejsc używa się specjalnych kamieni, które czynią krawędź podatną na danym obszarze, dzięki czemu można efektywniej ostrzyć.

Prawda ludowa głosi, że ręczne przygotowanie nart jest mniej inwazyjne dla krawędzi – podczas ostrzenia ściąga jej się tylko tyle, ile faktycznie jest konieczne i nic więcej. Maszyny ściągają sporo metalu w związku z czym skraca się ich żywotność. 

To chyba tyle ile można powiedzieć na temat przygotowania krawędzi.

 

Co do przygotowania ślizgu natomiast – to, co można zrobić ręcznie to – załatać dziury, nasmarować i wypolerować. Kłamstwem było by stwierdzenie, że wszystko ze ślizgiem narty da się zrobić ręcznie.

Obecnie strukturę ślizgu tworzą mikroskopijne rowki ułożone w różnych geometriach (o tym niebawem będzie można przeczytać w innym artykule) i to one odpowiadają za dziesiąte i setne części sekund przy pomiarze czasu na mecie. Po zalaniu dziur tzw. kofiksem, czyli preparatem do regeneracji, lub po normalnym użytkowaniu sprzętu – rowki te zacierają się. Po pewnym czasie więc, ślizgi wymagają maszynowego odnowienia struktury, by nabrał on blasku jak ze sklepowej półki.

Nasza praktyka pokazuje jednak, że praktyczne znaczenie ma to tylko dla zawodników, którym zależy na tychże ułamkach sekund, a wpływ na jazdę rekreacyjną jest niezauważalny.

I chyba ostatnie pytanie które można postawić: dlaczego zajmujemy się ręcznym przygotowaniem nart? Zanim zaczęliśmy – korzystaliśmy z popularnych serwisów maszynowych. Kiedy zainwestowaliśmy pierwsze pieniądze w sprzęt do samodzielnego serwisu – już po kilku razach okazało się, że narty są po prostu lepiej przygotowane, mniej się niszczą i nie straszne im żadne warunki. Dlatego postanowiliśmy podzielić się naszymi umiejętnościami i wspaniałymi wrażeniami z Wami, drodzy Państwo…

Jak sprawdzić czy narty domagają się serwisu?

Oto zasadnicze pytanie. Odpowiedź zaś wcale nie taka trudna. 

Metod jest kilka. Jedne – opierające się wyłącznie na własnej obserwacji, inne – na opinii doświadczonych serwisantów (po którą można się do nich udać). Jeśli krawędź jest zardzewiała albo widać na niej wgniecenia, to nie trzeba być fachowcem by stwierdzić, że  deski aż proszą się o serwis.

Aby ocenić stan ślizgu należy sprawdzić czy nie ma na nim dziur, po bliższym spotkaniu np. z kamieniami lub czy na jego powierzchni nie powstał białawy nalot świadczący o nadmiernym wysuszeniu.

Sugestywnym też może okazać się fakt, kiedy ostatni raz nasze narty i deski były oddane w czułe ręce serwisanta. Często bywa tak, że po jednym, intensywnym dniu na oblodzonym stoku krawędzie nadają się do ostrzenia. Ważne jest to zwłaszcza dla amatorów jazdy sportowej.

Trening sportowy bez dobrze przygotowanego sprzętu jest trudny, żeby nie powiedzieć, że wręcz niemożliwy. Założeniem takowego, jest zmaganie się z własnymi możliwościami, a nie z tępą krawędzią czy kiepsko przygotowanym ślizgiem.

Dla osób lubiących szybką jazdę, jednak niekoniecznie biorących udział w slalomach, zaleca się serwis co 3 – 6 dni na stoku. Dla jeżdżących rekreacyjnie – maksymalnie co 10 dni.  Początkowo takie podsumowanie może się wydać zaskakujące, jednak uczciwe stwierdzenie ile razy w sezonie zapuszczamy się na narciarskie wojaże może pokazać, że wcale nie jest to wygórowana i absurdalna liczba. Podkreślić tutaj należy też fakt, że częste ostrzenie krawędzi powoduje minimalne ich zdzieranie. Jeśli zaś narty ostrzone są rzadko, ubytki się pogłębiają i konieczne jest zeszlifowanie grubszej warstwy z całej długości krawędzi.

Warto pamiętać również, że od stanu sprzętu może zależeć bezpieczeństwo nasze i innych. W razie konieczności gwałtownego skrętu lub drastycznego hamowania – dobry stan nart i snowboardu może być nie do przecenienia.